Ten temat wraca do mnie jak bumerang. Od momentu jak weszłam na ścieżkę własnego rozwoju ciągle o tym słyszę, z każdej strony wali drzwiami i oknami. Ale do niedawna nie znałam siły rażenia i cudowności wyrażania własnej prawdy, nie ważne jaka by ona nie była.
Wejście na ścieżkę wyrażania swojej prawdy i podążania za nią, to jest proces. Ten proces wymaga swojego komfortu, swojego ogromnego lęku zwłaszcza przed odrzuceniem i wychodzeniem do świata z Twoją „miękką” częścią.
Ukrywanie, ściemnianie, oszukiwanie, kłamanie (używam tych słów teraz, bo używałam ich też wobec siebie) jest absolutnie bezsensu. To jak strzelanie sobie samobója. Nie ujawniając prawdy z jednej strony otoczenie ma o Tobie nieprawdziwe informacje, którymi się posiłkuje i według których się kieruje, a z drugiej strony Ty sam zamykasz sobie drogę do poczucia ulgi, lekkości, przyjemności.
Nawet jeśli wydaje Ci się, że to nic takiego, że w sumie to nie ma znaczenia, to jest iluzja. Wszystko ma znaczenie. Nawet jeśli nie w tej sytuacji, to daję Ci 100% gwarancję, że wróci w kolejnej, podobnej. Nieujawnianie, niepokazywanie prawdy prowadzi do blokad, fizycznych, psychicznych, jakichkolwiek sobie nie wymyślić. Ujawnienie prawdy to ulga, uwolnienie, nagle robi się przestrzeń, a blokowana energia (tak, tak, prawda to też energia 🙂 uwalnia się dając poczucie lekkości.
Czym jest swoja prawda?
Prawda to to, jaka naprawdę jestem. Prawdą są moje spontaniczne impulsy i reakcje. Prawda to rzeczywistość TAKA, JAKA JEST.
Złości Cię coś – to jest Twoja prawda.
Boisz się czegoś – to jest Twoja prawda.
Nie chcesz czegoś czuć – to jest Twoja prawda.
Masz przed czymś opór – to jest Twoja prawda.
Czyli tak naprawdę chodzi o to, żeby BYĆ SOBĄ DOKŁADNIE TAKIM, JAKIM SIĘ JEST. Jakże proste a piekielnie trudne.
Daj znać w komentarzu, jaka jest dzisiaj Twoja prawda.
Z miłością,
Kasia
