Author name: Kasia Mianowska

Podążanie za swoją prawdą to najważniejszy cel


Ten temat wraca do mnie jak bumerang. Od momentu jak weszłam na ścieżkę własnego rozwoju ciągle o tym słyszę, z każdej strony wali drzwiami i oknami. Ale do niedawna nie znałam siły rażenia i cudowności wyrażania własnej prawdy, nie ważne jaka by ona nie była. 


Wejście na ścieżkę wyrażania swojej prawdy i podążania za nią, to jest proces. Ten proces wymaga swojego komfortu, swojego ogromnego lęku zwłaszcza przed odrzuceniem i wychodzeniem do świata z Twoją „miękką” częścią.


Ukrywanie, ściemnianie, oszukiwanie, kłamanie (używam tych słów teraz, bo używałam ich też wobec siebie) jest absolutnie bezsensu. To jak strzelanie sobie samobója. Nie ujawniając prawdy z jednej strony otoczenie ma o Tobie nieprawdziwe informacje, którymi się posiłkuje i według których się kieruje, a z drugiej strony Ty sam zamykasz sobie drogę do poczucia ulgi, lekkości, przyjemności. 


Nawet jeśli wydaje Ci się, że to nic takiego, że w sumie to nie ma znaczenia, to jest iluzja. Wszystko ma znaczenie. Nawet jeśli nie w tej sytuacji, to daję Ci 100% gwarancję, że wróci w kolejnej, podobnej. Nieujawnianie, niepokazywanie prawdy prowadzi do blokad, fizycznych, psychicznych, jakichkolwiek sobie nie wymyślić. Ujawnienie prawdy to ulga, uwolnienie, nagle robi się przestrzeń, a blokowana energia (tak, tak, prawda to też energia 🙂 uwalnia się dając poczucie lekkości. 


Czym jest swoja prawda?
Prawda to to, jaka naprawdę jestem. Prawdą są moje spontaniczne impulsy i reakcje. Prawda to rzeczywistość TAKA, JAKA JEST.
Złości Cię coś – to jest Twoja prawda.
Boisz się czegoś – to jest Twoja prawda.
Nie chcesz czegoś czuć – to jest Twoja prawda.
Masz przed czymś opór – to jest Twoja prawda.


Czyli tak naprawdę chodzi o to, żeby BYĆ SOBĄ DOKŁADNIE TAKIM, JAKIM SIĘ JEST. Jakże proste a piekielnie trudne.


Daj znać w komentarzu, jaka jest dzisiaj Twoja prawda.

Z miłością,
Kasia

30-dniowe wyzwanie jogowe – wnioski (część 2)

Moje jogowe wyzwanie jest dla mnie ogromną inspiracją. I nauczyło mnie jak mogę podchodzić do moich spraw w różnych sytuacjach. Tutaj nie będę oryginalna. Wprowadzenie zmiany do swojego życia, zwłaszcza na początku, wymaga pewnego czasu i uważności na siebie. Nie jest to ogromnie trudne, ale wymaga poustawiania priorytetów na nowo. 

Dla mnie priorytetem było, żeby rozwinąć matę, stanąć na niej bosymi stopami, a potem już szło.

W trakcie tych 30 dni zdarzyły się różne sytuacje. Wyjazd na wakacje, „kontuzja” ramienia, intensywne i pełne pracy dni, dni bardzo leniwe. Dni bez energii i z ogromnym zmęczeniem. Każda z tych sytuacji wymagała innego podejścia. Ale nadal priorytet był ten sam. PO PROSTU TO ZRÓB.

Ale JAK… to już inna sprawa. Tutaj można stworzyć przestrzeń na zabawę i eksperymentowanie.

I tutaj pojawiają się kolejne wnioski:
1. To ja dostosowuję plan do siebie a nie siebie do planu.
2. Przyjemność z tego, co robisz, jest bardzo ważna, zwłaszcza, gdy to jest długodystansowe.
3. Naginanie siebie do granic możliwości na dłuższą metę nie zadziała. 

Właśnie rozpoczął się nowy rok numerologiczny. Niektórzy z nas, mogą właśnie teraz wprowadzać nowe postanowienia na następne miesiące. Mam poczucie, że to jest dobra baza.

Już zaczęłam wprowadzać kolejne zmiany. Jedne są dość łatwe, inne bardziej wymagające, ale to poczucie sprawczości BEZCENNE 😉

A co Ty chciałabyś zmienić/wrowadzić do swojego życia?

Kasia

30 dniowe wyzwanie jogowe – wnioski (część pierwsza)

Jakiś czas temu zakończyłam moje 30-dniowe wyzwanie jogowe. 

Ten miesiąc codziennego stawiania się dla siebie na macie dał mi masę wglądów w to, jak działam, jaki jest mój mindset, co mnie blokowało do systematycznego i regularnego stawiania się do ważnych dla mnie tematów.

W trakcie tych 30 dni bywało różnie. Raz mi się chciało, kiedy indziej ćwiczyłam tylko po to, aby pokazać na relacjach kolejny zaliczony dzień (właśnie tak to wygląda kiedy oficjalnie się do czegoś zobowiązujesz. Czasem główną motywacją jest właśnie wrzucenie storiska), aż w pewnym momencie zaczynają wychodzić blokady i nadchodzi załamanie. 

To jest ten moment kiedy weryfikujesz swoje wysokie oczekiwania (będę ćwiczyć przez godzinę codziennie) i zaczynasz się zastanawiać nad głębszym seansem tego, po co to robisz. To jest moment kiedy albo rezygnujesz, bo zwyczajnie nie jesteś w stanie spełnić swoich (lub czyichś) oczekiwań albo… No właśnie, zaczynasz sobie uświadamiać, co sprawia, że Ci się nie chce, że nie masz motywacji, że jesteś totalnie zmęczona, że czujesz zniechęcenie, że zapomniałaś, nie wyszło, nie realizujesz swoich zamierzeń…

Tu wychodzi takie urocze mindsetowo-coachingowe powiedzenie: 

Jak stawiasz się do jednego, stawiasz się do wszystkiego. 

Dlatego główny wniosek:

Stawiaj się do swoich spraw CODZIENNIE. 
Zwłaszcza na początku Twojej drogi.

I kolejna wskazówko-rada, zasłyszana gdzieś, kiedyś…
Jeśli nie możesz biec, idź. Jeśli nie możesz iść, drepcz.
Jeśli nie możesz dreptać, czołgaj się.
Ale nigdy się nie zatrzymuj. 
KEEP GOING.
Przesuń się choćby o milimetr, nawet jeśli dla Ciebie w tym momencie to jest 100%.
Tylko tak dojdziesz tam, gdzie chcesz.
Nie ma opcji, abyś tam dotarła jeśli zrezygnujesz.

Kolejne wnioski w następnym poście 🙂

Kasia Mianowska

O bliskości w relacji

Marzymy o bliskości w relacji z partnerem. 

Chcemy bliskości. Tęsknimy za nią.

Ale coś Ci powiem.  Bliskość nie jest łatwa. Jest ryzykowna. Wymaga odwagi. Wymaga zaufania. Odpuszczenia.  Otwarcia się. 

Gdy otwierasz się na bliskość z drugim człowiekiem, tak naprawdę otwierasz się na bliskość z samą sobą. Otwierasz się na przyjęcie każdej części siebie, na kontakt i połączenia się z samą sobą. 

Gdy jesteś blisko z drugim człowiekiem, docierasz do ogromnych pokładów własnej bezbronności. Oddajesz swoją wrażliwą część drugiej istocie. I otwierasz się na przyjęcie każdej części siebie przez drugiego człowieka, przez ukochanego mężczyznę. I on robi to samo. 

To jest piękny i głęboki proces ujawnienia i pokazania istoty, jaką naprawdę jesteś. Pokazania swojego światła i wrażliwości bez jakichkolwiek obron. I zostania przyjętą taką, jaka jesteś. Tak po prostu. 

Jesteś na gotowa? 

Ja przygotowywałam się do tego przez ostatnie 6 lat. To był czas intensywnej pracy ze sobą, swoimi blokującymi przekonaniami na remat relacji, mężczyzn, kobiecości, siebie, swojego cienia. I gdy byłam gotowa pojawił się ten, który otworzył swoje serce przede mną. A ja przed nim. Otworzyłam się i zostałam przyjęta. Krok po kroku. I to się cały czas dzieje. Coraz głębiej, w różnych obszarach i aspektach. 

To, co się dzieje przerosło moje najśmielsze oczekiwania. I to szczerze mówiąc miejscami wywala z klapek 😁 ta głębia odczuwania i połączenia.

Aby dojść do tego momentu potrzebujesz najpierw zbliżyć się do siebie, otworzyć się na siebie i siebie przyjąć. Jesteś gotowa? Życzę Ci tego z całego serca. 

Kasia

Shopping Cart